
Tak się jakoś niefartownie składa, że spora część soulowych artystów umierała przedwcześnie, najczęściej nie wykorzystując w pełni swojego potencjału. Kolejnym przykładem może być Tony Clarke. Przede wszystkim był autorem piosenek (w 1693 roku napisał 2 hitowe single dla Etty James), ale nagrywał również własne kawałki dla Chess Records z Chicago, wytwórni słynącej przede wszystkim z bluesa. W 1970 roku zginął we własnym domu, prawdopodobnie przyczyniła się do tego jego żona (nie jest to do końca wyjaśnione). A zdarzyło się właśnie w momencie, gdy Clarke zaczął zyskiwać coraz większą popularność i mógł snuć optymistyczne plany dotyczące muzycznej przyszłości. Paradoksalnie większą popularność zyskiwał w Wielkiej Brytanii, gdzie w najlepsze trwał boom na northern soul. Na dokładkę kolejna piosenka Tony'ego pt. Landslide.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz