poniedziałek, 18 maja 2009

Smiling...


Dzisiaj bardziej hip-hopowo, ale o soulu nie zapominam :) A więc: 16 czerwca (podobno) genialny Alchemist wydaje nową płytę i w związku z tym zaczynają się pojawiać kolejne tracki, które mają się na niej znaleźć. Jednym z nich jest "Smile" (lub "Hide My Tears"):



I jak to w jego przypadku kluczem do sukcesu jest genialny i świetnie zaaranżowany sampel. A mianowicie piosenka Keeping Up My Front mało znanego (nawet wikipedia w ich przypadku milczy) zespołu Smoked Sugar. Piosenka pochodzi z wydanego w 1975 roku jedynego albumu grupy, Untitled.


PS. Jak moje nowe logo? :)

środa, 13 maja 2009

Welcome back!


Jak łatwo można było zauważyć, z powodu nieustannego braku czasu (praca, studia, ostatnio jeszcze juwenalia) częstotliwość pojawiania się nowych wpisów na blogu drastycznie spadła. Ale wczoraj w pracy doznałem olśnienia: jako że najwięcej wolnego czasu mam podczas pracy ( :D ), to czemu nie pożytkować go na pisanie notek. Mam nadzieję że dzięki temu uda mi się powrócić do zakładanej częstotliwości pojawiania się nowych wpisów.

To tyle tytułem wstępu/wyjaśnienia, przejdźmy do meritum.
Syl Johnson, bo o nim dziś spróbuję opowiedzieć, to kolejny obok wspominanych już nie raz w poprzednich notkach Alu Greenie, O.V. Wrightcie i Ann Pebbles artysta z wydającego w latach 70. przebój za przebojem Hi Records. Sylvester Thompson, bo tak naprawdę brzmiało imię i nazwisko bohatera dzisiejszego wpisu urodził się w 1936 roku w Holy Springs, Mississipi i od młodości zajmował się muzyką. Nie powinno to nikogo dziwić, zwłaszcza w obliczu faktu że dwaj starsi bracia Johnsona, Mac Thompson i Jimmy Johnson byli bluesowymi gitarzystami. W latach 50. Syl Johnson grał na gitarze i harmonicje u boku takich bluesowych sław jak Magic Sam, Billy Boy Arnold czy Howlin' Wolf. Swoją soulową przygodę z muzyką rozpoczął w połowie lat 60., początkowo w Federal Records, a następnie w chicagowskim Twinight. Z tego okresu pochodzą 2 fantastyczne kawałki: "It Is Because I'm Black" i "Concrete Reservation" opisujące odpowiednio dyskryminacyjne i socjalne problemy Afro-Amerykanów w tamtych czasach.


Współpracę z Willie Mitchellem i spółką rozpoczął w 1973 roku wydając album Back For A Taste of your love. Charakterystyczny głos Johnsona połączony z producenckim geniuszem Mitchella wsparty braćmi Hodges i Howardem Grimesem, czyli Hi Rythm Section przeistoczył się w kawał dobrego, charakterystycznego Southern Soulu. Mimo niezaprzeczalnej klasy i zdobycia pewnej popularności pan Johnson nigdy nie wyszedł cienia wielkiego kolegi z wytwórni, Ala Greena. Wydaje mi się że to właśnie on (oczywiście zupełnie niezamierzenie) niewspółmienego do skali talentu sukcesu komercyjnego Johnsona. Obaj nagrywali dość podobnie brzmiące piosenki, a przyćmić wielkiego Ala to rzecz praktycznie niewykonalna.


Po 5 udanych latach "związek" Johnsona z Hi Records rozpadł się. Artysta założył własną wytwórnię Shama, w której wydał 2 płyty. W roku 1985 postanowił zakończyć muzyczną karierę i otworzył własną sieć restauracji w Chicago.

W większości przypadków można by już było napisać kilka słów podsumowania i spokojnie zakończyć posta. Ale w 1992 roku stało się coś, czego nie można pominąć pisząc nawet tak skróconą i uproszczoną biografię Syla Johnsona. Mianowicie w tym oto roku Johnson odkrył, że jednej z jego piosenek ("Different Strokes") użyli m.in. Wu Tang Clan i Kool G rap. To odkrycie spowodowało po piewsze pozew sądowy o odszkodowanie w wysokości, bagatela 29 mln $ (oskarżeni zostali też inni raperzy i Michael Jackson) za nielegalne użycie części piosenki skomponowanej przez niego, a także skłoniło Johnsona do powrotu do muzyki. Niecałe 2 lata później ukazał się album "Back In The Game" nagranego ze starymi dobrymi znajomymi z Hi Rythm Section i Syleeną Johnson, piosenkarką R&B i aktorką (i również, jak nietrudno się domyślić jego córką).

Jako bonusik córka wykonująca jeden z większych przebojów ojca. Moim skromym zdaniem tata przekazał jej wiele dobrych genów, ale nie wszystkie ;)


PS. Niebawem zapowiadane od dawna nowe logo :)

niedziela, 10 maja 2009

Evidence

Ni ma muzyki, ale klimaty muzyczne :) Na dobre pogodziłem się z Photoshopem :)

I jeszcze jedno "coś":

czwartek, 30 kwietnia 2009

Creativity.

2 post z rzędu katuję swoją "twórczością", tym razem w bardziej artystycznej postaci. Takie szybkie coś w ramach przeprosin z Photoshopem:P

piątek, 24 kwietnia 2009

Recenzyja



Pisana nie na potrzeby bloga, ale postanowiłem, że tutaj też się nada :)

A więc uwaga:
Nikt wcześniej i chyba nikt później nie mówił tak łagodnie i tak przyjemnie, a zarazem tak dobitnie równie ważnych sprawach, jak Marvin Gaye na płycie What's Going On. Ekologia, wojna w Wietnamie, problemy czarnej społeczności w USA to główne temat y poruszane na 10. solowej płycie Księcia Soulu. Szargany problemami osobistymi (śmierć przyjaciółki i partnerki ze sceny Tammi Terrel, który zaowocował blisko dwuletnim odpoczynkiem od muzyki, początek rozpadu małżeństwa z Ann Gordy). Po usłyszeniu pierwszwgo singla, tytułowego What's Going On, szef wytwórni Gaye'a, legendarnego Motown Records powiedział, że jest to najgorszy materiał, jaki słyszał w życiu, a płyta ta ukaże się "po jego trupie". Marvin Gaye, zdesperowany by pokazać światu swój punkt widzenia położył na szali całą swoją, usłaną wielkimi sukcesami, muzyczną karierę, grożąc, że gdy Motown nie wyda jego płyty, Gaye definitywnie porzuci muzykę. W końcu artysta postawił na swoim. Pierwszy singiel sprzedał się w imponującej jak na realia lat 70. liczbie 2 milionów egzemplarzy. Całą płytę tak naprawdę można interpretować jako praktycznie ciąg związanych piosenek, będących manifestem nie godzącego się z obrazem świata zagubionego i rozczarowanego życiem człowieka, który jednocześnie był genialnym artystą. Płyta wywarła niezwykle entuzjastyczne wrażenie na czarnej publiczności, przy jednoczesnym chłodnym przyjęciu, wyższych, "białych" sfer. Magazyn "Rolling Stone" umieścił What's Going On na 6. miejscu na liście 500 najlepszych albumów wszechczasów.
Do "nabycia" tutaj. Polecam gorąco.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Jaka to melodia (12)



Przepraszam że znów Marvin, ale tak jakoś wyszło :) Tym razem z Dianą Ross.



I jako bonus po raz kolejny cudowne Let's Get It On, tym razem w wersji koncertowej.

środa, 22 kwietnia 2009

Mercy Mercy Me

Zajawka pod tytułem "Marvin Gaye" trwa nadal. Wspaniałych, tajemniczych i interesujących punktów w jego biografii i dyskografii jest tyle, że pewnie długo mi nie przejdzie. W dniu dzisiejszym 2 single z niesamowitej płyty "What's Going On" wykonane podczas Montreux Jazz Festival w 1980 roku.


A w przyszłym roku ma ukazać się film biograficzny (przy historii całego życia Marvina Ray może się schować) z Jesse L. Martinem w roli głównej.
Podobni?:

niedziela, 19 kwietnia 2009

Jaka to melodia (11)

Dziś krótka notka, bo nie dość że żużel w TV, to jeszcze pogoda, której grzechem było by nie wykorzystać. The Dramatics w piosence Ocean Of Thoughts And Dreams, którą swego czasu "pożyczyły" sobie Destiny's Child.

środa, 15 kwietnia 2009

Covery, covery (3)

Na dzisiejszy wieczór piosenka I'm Your Puppet w wykonaniu duetu James & Bobby Purify (na bardzo funkowym zdjęciu powyżej). Nagrana w 1966 roku piosenka była największym hitem duetu.


Z kolei trzy lata później tą samą piosenkę nagrali Marvin Gaye i Tammi Terrell. Była to jedna z ostatnich piosenek Tammi, która niedługo później zmarła w wieku 24 lat (guz mózgu)



W roku ubiegłym I'm Your Puppet pojawił się w filmie Soul Men (gdzie ostatnią rolę zagrał z kolei Isaac Hayes) w wykonaniu Samuela L. Jacksona, Berniego Mack'a i Johna Legenda.

Sam & Dave również wykonywali tą piosenkę ale JESZCZE nie posiadam takowej piosenki w swoich, skromnie mówiąc, obszernych soulowych zasobach.

wtorek, 14 kwietnia 2009


Dzisiaj kawałek z filmu człowieka, który sampluje filmy, czyli Quentina Tarantino :) Wspomniany w ostatniej notce film Jackie Brown to hołd dla filmów Blaxploitation, ściśle związanych z muzyką funk i soul - wystarczy wspomnieć że muzykę do tych filmów pisali m. in. Isaac Hayes, Marvin Gaye, Curtis Mayfield czy Marvin Gaye, a Isaac Hayes za muzykę do filmu Shaft jako pierwszy czarnoskóry muzyk otrzymał Oscara. Tarantino praktycznie w każdym soundtracku do swoich filmów sięga po soul, co daje mu dodatkowego plusa u mnie :P A piosenką, którą dzisiaj chciałbym zapodać jest "Steet Life" Randy Crawford i The Crusaders.

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

110 ulica.

Dziś piosenka która "wystąpiła" w 3 różnych, nakręconych w dość sporych odstępach czasu filmach: w 1972 roku w Across 110th Street, w 1997 w filmie Quentina Tarantino Jackie Brown oraz w Harlemskiej wariacji "Ojca Chrzestnego" - American Gangster. Across 100th Street, bo o tej piosence mowa została skomponowana przez Bobby'ego Womacka i JJ Johnsona. Nie mam dzisiaj głowy do pisania więcej o filmie, bądź samym Womacku (a jest o czym pisać) więc zapraszam do słuchania.




A jako bonus inna piosenka z soundtracku do Across 110th Street.

PS. Z ciekawostek: Bobby Womack będzie gościem na najnowszej płycie Gorillaz.

środa, 8 kwietnia 2009

Jaka to melodia (10)

Tygodniowa przerwa w blogowaniu (z przyczyn niezależnych) już za mną. Powrót i od razu jubileusz - 10 sampel :)
Lenny Williams - 'Couse I Love You. Użyty swego czasu w 2 różnych kawałkach. Enjoy.

środa, 1 kwietnia 2009

Rest In Pace, Marvin

Dokładnie 25 lat temu, 1 kwietnia 1984 roku podczas kolejnej domowej kłótni pastor Marvin Gay Sr. wyciągnął podarowany przez syna pistolet i dwukrotnie wystrzelił. Rany postrzałowe w ramię i klatkę piersiową okazały się śmiertelne. Marvin Gaye, jeden z najbardziej wszechstronnych (był multiinstrumentalistą, wokalistą, autorem tekstów, aranżerem i producentem), wpływowych i oryginalnych muzyków w historii zmarł na miejscu. Osierocił trójkę dzieci (każde w jakimś stopniu jest związane z muzyką) i pozostawił ogromne muzyczne dziedzictwo. Poniżej 2 filmiki z pogrzebu, na drugim z nich przez chwilę można posłuchać piosenki, którą specjalnie na tą okazję skomponował kolega Gaye'a z Motown Records, Stevie Wonder.



sobota, 28 marca 2009

Jaka to melodia (9)

I znów Missy.


PS. Niebiosa posłuchały prośby z mojej ostatniej notki :P

wtorek, 24 marca 2009

Słoneczko :)




Kalendarzowo wiosna jest już z nami, ale jak się spojrzy za okno, albo wyjdzie na zewnątrz nawet średnio spostrzegawczy ludzie zauważą że zima trzyma się mocno. Postanowiłem troszkę ośmielić panią wiosnę i zachęcić ją do jak najszybszego zawitania w nasze wyziębione progi piosenką. Autorem jej jest niejaki Bobby Hebb. Urodzony w 1938 roku syn dwójki niewidomych muzyków, od dzieciństwa związany był z muzyką - pierwsze występy zaliczał w wieku 3 lat, razem ze starszym o 6 lat starszym bratem Haroldem. Następnie przez wiele lat Robert Von Hebb, bo tak brzmiało jego nazwisko grał w wielu zespołach, m.in w Johnny Bragg and the Marigolds i Mickey And Sylvia. W 1963 roku, wstrząśnięty śmiercią Johna F. Kennedy'ego i przede wszyskim zamordowaniem starszego brata, napisał swoją najbardziej rozpoznawalną piosenkę, "Sunny", którą można posłuchać sobie podczas czytania tego przydługiego posta. Piosenka była praktycznie jedynym hitem pana Hebba, jest również jedną z najczęściej coverowanych piosenek w historii muzyki. Piosenka została wydana w 1966 i w tym samym roku wskoczyła na 3 miejsce na liście Billboard i jednocześnie umożliwiła Hebbowi występowanie jako support przed wielkimi Beatlesami, gdzie numer "Sunny" przymowany był z równie wielkim entuzjazmem jak hity wielkiej czwórki z Liverpoolu. Bobby nie poszedł jednak za ciosem i już nigdy nie potrafił powtórzyć swojego sukcesu z 1966 roku. W ostatnich latach Hebb powrócił z albumem That's All I Wanna Know, a w 2008 roku wybrał się na trasę koncertową do Japonii. Film biograficzny o nim i o Billym Coxie, perkusiście The Jimi Hendrix Experience zamierza wydać niemiecka Ipanema Films.

poniedziałek, 23 marca 2009

Niedzielny Gospel (7)

Wczoraj było strasznie dużo zamieszania i z notką nie zdążyłem. Ale lepiej późno niż wcale. Drugi raz pod rząd R.H. Harris. Singiel wydany przez wytwórnię SAR Records pokazuje jak wielkim wyzwaniem dla Sama Cooke'a było zastąpienie Harrisa w The Soul Stirrers.

piątek, 20 marca 2009

Jaka to melodia (7)


The Delfonics - Redy Or Not Here I Come (Can't Hide From Love):


Z tego kawałka trochę sobie zapożyczył Timbo, trochę The Fugees, ale dla mnie i tak oryginalna wersja rządzi. A o samych Delfonics postaram się niebawem napisać trochę więcej.

czwartek, 19 marca 2009

The Entertainer





Tak się jakoś niefartownie składa, że spora część soulowych artystów umierała przedwcześnie, najczęściej nie wykorzystując w pełni swojego potencjału. Kolejnym przykładem może być Tony Clarke. Przede wszystkim był autorem piosenek (w 1693 roku napisał 2 hitowe single dla Etty James), ale nagrywał również własne kawałki dla Chess Records z Chicago, wytwórni słynącej przede wszystkim z bluesa. W 1970 roku zginął we własnym domu, prawdopodobnie przyczyniła się do tego jego żona (nie jest to do końca wyjaśnione). A zdarzyło się właśnie w momencie, gdy Clarke zaczął zyskiwać coraz większą popularność i mógł snuć optymistyczne plany dotyczące muzycznej przyszłości. Paradoksalnie większą popularność zyskiwał w Wielkiej Brytanii, gdzie w najlepsze trwał boom na northern soul. Na dokładkę kolejna piosenka Tony'ego pt. Landslide.

wtorek, 17 marca 2009

Jaka to melodia (6)

Nieźle sobie Dre wyszukał.

niedziela, 15 marca 2009

Niedzielny gospel (6)

R. H. Harris (na zdjęciu u góry pierwszy z prawej) w piosence "Beams Of Heaven".

sobota, 14 marca 2009

Covery, covery (2)



Dziś kilka wersji największego przeboju The Temptations My Girl. Napisana przez Smokey Robinsona i wydana w dokładnie w wigilię 1964 roku była pierwszym utworem grupy, który zawędrował na szczyt amerykańskich list przebojów. Była to też pierwsza piosenka, w której główne partie wokalne wykonywał David Ruffin. A jak to w tamtych czasach bywało, wielu artystów pokusiło się o własną wersję przeboju.

Rok po wydaniu oryginału swoją wersję nagrał znany z coverowania (z powodzeniem) wielu piosenek Otis Redding. The Big O nadał tej piosence dużo typowej dla siebie soulowej delikatności, co doskonale słychać na wersji live wykonanej podczas tournee Stax Rerods po Europie w 1967 roku.


Michael Jackson w czasach gdy był jeszcze czarny, młody i nie rozpadał się na kawałki przy gwałtowniejszych ruchach (dokładnie to w 1972 roku na płycie Ben) również pokusił się o nagranie My Girl.

Na płycie Motown Sings Motown Treasures można znaleźć My Girl nagrane przez Marvina Gaye.


Często zdarza się że młodzi muzycy na swoich wczesnych płytach umieszczają covery znanych i lubianych hitów (czasem źle to się kończy, ale w tym przypadku jest ok). Tą taktykę zastosował Al Green umieszczając My Girl na Green Is Blues z 1969 roku (był to początek jakże owocnej współpracy Greene'a i Willie Mitchella)


Swoje inspiracje z soulu bardzo mocno czerpali The Rolling Stones. W 1965 roku, czyli w czasie kiedy nagrali przebój Temptations (wydany dopiero na albumie Flowers z 1967) bardziej przypominali Beatlesów niż ostrych rockandrollowców :)


Kolejne podróże w poszukiwaniu coverów niebawem.

piątek, 13 marca 2009

Piątek trzynastego!!!!!

Podobno tego dnia straszne rzeczy się dzieją, ale ja przesądny nie jestem, więc wolę zająć się muzyką:)

Dziś trzeci w karierze, a pierwszy, który dotarł do pierwszej dziesiątki listy Billboard singiel Marvina Gaye'a. Piosenka po części odwołująca się do rzeczywistych cech Gaye'a została wydana przez wytwórnię-córkę Motown Records, Tamla Records w sierpniu 1962 roku zawędrowała na 8. miejsce Billboard R&B Singles Chart i na dobrą sprawę rozpoczęła pasmo sukcesów człowieka, który z czasem zyskał przydomek The Prince Of Soul. Autorami piosenki są Gaye i William "Mickey" Stephenson. Akompaniamentem zajęła się grupa The Funk Brothers.



Jako bonus ten sam kawałek w wersji acapella - głos Gaye'a wręcz wgniata w fotel.

czwartek, 12 marca 2009

Covery, covery... (1)


Nagrywanie własnych wersji piosenek innych wykonawców było w muzyce soul i funk (zresztą nie tylko w tych rodzajach muzyki) bardzo popularne, a artyści często coverowali piosenki artystów na "pierwszy rzut ucha" prezentujących styl całkiem niepasujący do ich muzyki. Dziś przedstawiam interpretacje "Light My Fire" Doorsów.

Na początek artystka która nie jest stricte soulową artystką, ale jej muzykę również można pojmować jako soul. Mam na myśli Shirley Bassey, znaną przede wszystkim jako wykonawczyni Bondowskich piosenek.


Swoją wersję przeboju Doorsów wykonywał również genialny Al Green. Piosenka pochodzi z albumu Al Green Gets Next To You z 1971 roku.


W 1979 roku na płycie Minnie swoją wersję przedstawiła tragicznie zmarła w tym samym roku Minnie Riperton.


Własną interpretację Light My Fire przedstawił również znajomy i współpracownik wyżej wymienionej Minnie, ulubiony piosenkarz obecnie urzędującego prezydenta USA Stevie Wonder.


A tutaj wersja oryginalna (tyle że live), gdyby ktoś nie znał (czy wogóle istnieją ludzie, którzy tej piosenki nie słyszeli chociaż raz w życiu?)

wtorek, 10 marca 2009

Jaka to melodia (6)

Dzis Jeannie Reynolds z piosenką "I'm Hooked On You". Reynolds, której największym hitem była piosenka "The Fruit Song" z 1976 roku.Jej kariera (i życie) zakończyła się dramatycznie w 1980 roku, gdy zamordowała dwójkę swoich dzieci, a następnie popełniła samobójstwo. Za tą smutną i tragiczną historią stały narkotyki, podobnie jak w przypadku śmierci m.in. Marvina Gaye'a i O.V. Wrighta.

poniedziałek, 9 marca 2009

Tainted Love

Prawie każdy słyszał pewnie kawałek Marylina Mansona "Tainted Love" z filmu Not Another Teen Movie. Piosenka ta była wykonywana również przez wielu innych artysów, między innymi The Pussycat Dolls, Soft Cell, sampel został użyty w pisence SOS Rihanny. A tak się składa, że oryginalną wersję nagrała Gloria Jones w 1965 roku (był to jej debiutancki singiel). Kolejdy doskonały dowód na to jaki wpływ na muzyka miał/ma soul. Enjoy.
Mój net ma dziś zły dzień, więc nie będzie z divshare, tylko z jutuba.


PS. Ta notka to taki mały wstęp do kolejnej serii, tym razem o "okołosoulowych" coverach.

niedziela, 8 marca 2009

Jaka to melodia (5)

Tym razem Marvin. Nadstawcie uszy od 24 sekundy :)

Niedzielny gospel (5)

Dziś trochę nietypowo. Wiecznie żywy król rock and rolla w piosence gospel, bądź jak kto woli Elvis Presley w piosence "Amazing Grace".

sobota, 7 marca 2009

Bullets don't have eyes

Było już na tym blogu sporo napisane o dość znanych artystach, teraz pora na, można powiedzieć, "underground". Eddie and Ernie to można powiedzieć kopia słynnego The Dynamite Duo, czyli Sam & Dave. Zyciorys tradycyjny - najpierw gospel, później soul. Pierwszy wspólny singiel został wydany w 1961 roku w malutkiej nowojorskiej wytwórni Asnes Records (jako Ernie Johnson). Ich nagrania (według mnie całkiem niesłusznie, ale taki jest biznes :] ) nie odniosły sukcesu komercyjnego. W sumie Eddie i Ernie jako grupa wydali 18 singli. Na dzisiaj do posłuchania wrzucam niesamowicie energiczny kawałek Bullets Don't Have Eyes, a w niedalekiej przyszłości napiszę coś więcej o tych mocno niedocenianych panach.

środa, 4 marca 2009

Coś na czasie...

W Polsce miało go nie być, ale jak wiadomo wszytko co popularne w USA do nas też w końcu przyjdzie :) Piosenka sprzed dokładnie 30 lat, jak się okazuje bardzo, bardzo aktualna. A przy okazji kawał dobrej muzyki z pogranicza funku i soulu.

wtorek, 3 marca 2009

Jaka to melodia (4)

W piątek premierę miał jubileuszowy (swoją drogą naprawdę świetny, zwłaszcza jeśli chodzi o bity - poziom światowy) album O.S.T.R.-a pt. O.C.B. , jest więc kilka sampli do odkrycia:)

Na pierwszy ogień piosenka Me For You w wykonaniu sióstr Hutchinson, czyli The Emotions. Miłego słuchania.

niedziela, 1 marca 2009

Niedzielny Gospel (4)


Dziś fenomenalny Harlem Gospel Choir, na którego koncercie miałem przyjemność być :)
Piosenka "Oh Happy Day", wykonana w klubie B.B.Kinga, gdzie zespół występuje co niedzielę. Ach, tam to mają dobrze :)

PS. Przepraszam za przestój, ale problemy z komputerem i sesja skutecznie zjadały czas.

środa, 18 lutego 2009

Ann Peebles - You Gonna Make Me Cry

Niestety czas (raczej jego brak) nie pozwala na dłuższe notki, ale coby zastoju nie było raczę Was piosenką (cover utworu pojawiającego się tu co chwilę wielkiego O.V. Wrighta) Ann Peebles (na zdjęciu z meżem, Donem Bryantem), członkini fantastycznej w latach 70. wytwórni Hi Records. Z takim wsparciem (Willie Mitchell, Hi Rythm, wspomniany Don Bryant jako autor tekstów) nie można wydawać gniotów, dlatego też Peebels to soulowa czołówka. Enjoy.

PS. Layout trochę się zmienił, na dniach, jak tylko porozkminiam Illustratora pojawi się nowe logo.

poniedziałek, 16 lutego 2009

70. lat



Dziś 70. urodziny najwybitniejszego polskiego wykonawcy, Czesława Niemena. Gdyby napisać tu o wszystkich płytach, pomysłach, poszukiwaniach, inicjatywach Niemena, ten post byłby obszerniejszy niż wszystkie pozostałe naraz. Z ciekawszych informacji dodam że w latach 90. Niemen zajmował się również malarstwem i grafiką komputerową (pełen dystansu mówił o niej "wydruki cyfrowe"), był również głosem chochoła w "Weselu" Andrzeja Wajdy. Szkoda że od 5 lat o tym niesamowitym głosie można mówić tylko w czasie przeszłym.

Na dokładkę Niemen śpiewający Otisa Reddinga i 2 piosenki z debiutanckiego solowego albumu Niemena "Dziwny jest ten świat" z 1968, który jako pierwszy w historii otrzymał złotą płytę (w Polsce oczywiście).

niedziela, 15 lutego 2009

Niedzielny Gospel (3)

Kolejna niedziela, kolejna piosenka. Dziś Louis Armstrong.

sobota, 14 lutego 2009

Soulowe Walentynki

Taki dzisiaj wyjątkowy ponoć dzień, wszędzie aniołki z łukami, serduszka, bombonierki, róże itp. (można sobie było nawet kupić na śniadanie i nie tylko bułki w kształcie serca:) ). Z tej okazji uznałem że można coś napisać, a że soul to muzyka przede wszystkim o miłości, to udało mi się wygrzebać kilka moim zdaniem pasujących do dnia dzisiejszego piosenek i przy okazji coś o nich nagryzmolić.

Jako pierwszy prezentuję świetny cover piosenki The Temptations pt. "My Girl" w wykonaniu Otisa Reddinga, opisująca m.in. jak osobie zakochanej zmienia się percepcja otaczającego ją świata.
I've got sunshineOn a cloudy day.
When it's cold outside,I've got the month of May.
(Tak przy okazji: czy ktoś czuł się dzisiaj jak w cieplutkim i bezśnieżnym maju? :P )


Druga piosenka, autorstwa często wymienianego na moim blogu Sama Cooke'a, jest prośbą do patrona dzisiejszego święta by zintensyfikował swoje działania i rozwiązał sercowe problemy autora piosenki.


Następna w kolejce jest długa, monumentalna i bardzo nastrojowa ballada Czarnego Mojżesza, czyli Isaaca Hayesa. Oryginalna wersja tej piosenki została skomponowana przez duet Burt Bararach i Hal David i była wykonywana przez Dusty Springfield.


W "The Dark End Of The Street" James Carr głosem niesamowicie przepełnionym emocjami (posłuchajcie dokładnie jak śpiewa słowa "they gonna find us") opowiada o skrywanej, niedozwolonej i raczej nie mającej szans na wyjście z impasu miłości (coś jak Romeo i Julia)


Nie mogło zabraknąć O.V. Wrighta, tym razem w bardzo, bardzo gospelowym nagraniu z oryginalnem podejściem do tematu pt. "He Made A Woman For A Man", chwalącym i dziękującym Bogu za stworzenie kobiety.


No i na koniec jeden z największych "miłosnych" hitów w historii: Marvin Gaye i "Let's Get It On". Niektórzy żartują że ta piosenka znacząco zwiększyła liczbę urodzin w USA :)


PS. Trochę późno, ale w końcu lepiej późno niż wcale :P

czwartek, 12 lutego 2009

Funk od Stax na dobranoc

Dobrzy znajomi z tego bloga, czyli jedyni w swoim rodzaju Booker T & MG's w piosence "I Hear A Symphony"


Miłego słuchania.

wtorek, 10 lutego 2009

Z czym do ludzi, pani Edyto...

Każdy chyba pamięta wyczyn Edyty Górniak na Mistrzostwach Świata w Korei w 2002 roku - kibice, którzy już dawno skończyli śpiewać hymn, zdezorientowani piłkarze i skołowany Prezydent.

Ale to w sumie to nie jest post poświęcony Edycie Górniak, ale jednemu z najwybitniejszych artystów soulowych w historii,
Marvinovi Gaye'owi. Poniżej hymn USA w jego wykonaniu podczas NBA All Star Game w 1983 roku:

Jak widać można osobiście zinterpretować hymn własnego kraju nie stając się pośmiewiskiem, ale legendą (w tle słychać zresztą reakcje publiczności, ludzie raczej nie są zniesmaczeni profanacją hymnu). Magic Johnson, który grał w tym spotkaniu, powiedział później: "Nie chcieliśmy grać tego meczu. Chcieliśmy stać z boku i nadal słuchać jak Marvin śpiewa". Hymn narodowy w wersji soul. Niby niemożliwe, ale jak zabierze się do tego geniusz to jak widać można :) Był to jeden z ostatnich publicznych występów Marvina, który niewiele ponad rok później tragicznie zmarł.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Stary człowiek i może.


11. i 12. Grammy dla Ala Greena! Po 15 latach przerwy i 28 latach od pierwszej statuetki. To się nazywa powrót! I na dokładkę awaryjny (Green śpiewał w zastępstwie Rihanny i Chrisa Browna, którzy są autorami największego Grammy'owego skandalu w tym roku) występ z Justinem Timberlake.



niedziela, 8 lutego 2009

Niedzielny gospel (2)



Dziś niedziela, czyli czas na gospel. Tym razem O.V. Wright i The Luckett Brothers w piosence "4 & 20 Elders" z 1980 roku. Taka mała ciekawostka: jeden z członków The Luckett Brothers jest ojcem LeToyi Luckett, wokalistki Destiny's Child.

czwartek, 5 lutego 2009

The Legend Of Sam Cooke

"He didn't just make music - he made history."



poniedziałek, 2 lutego 2009

piątek, 30 stycznia 2009

Wehikuł czasu

Metoda na podróż w czasie jest prosta. Ściągamy te 2 płyty i cofamy się w czsie o 30-40 lat :) Niesamowite płyty.



Raphael Saadiq - Love This Girl

"Nowy" Soul też potrafi być genialny.



Przepraszam za przestój, ale sesja górą :P

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Abstrakcja

Cały czas ta muzyka, a zapomniałem że grafika też miała się pojawiać. Efekt ostatniej zabawy w Photoshopie.

Jaka to melodia (2)


Można się zszokować :)

niedziela, 25 stycznia 2009

Niedzielny Gospel (1)

Nie ma lepszego dnia by pisać o muzyce gospel. Postaram się co niedzielę wrzucać coś związanego z tym tematem. Dzisiaj Sam Cooke i The Soul Stirrers w piosence pt. "Were You There"

piątek, 23 stycznia 2009

Change.

Gdyby żył, wczoraj obchodziłby 78. urodziny. Sam Cooke, pionier i jeden z czołowych przedstawicieli muzyki soul.



Cooke, zainspirowany piosenką Boba Dylana
"Blowing In The Wind" (podobno po jej usłyszeniu powiedział: "Jeez, a white boy writing a song like that?") postanowił również nagrać piosenkę poruszającą tematy wywołane przez Dylana. Cooke odwołał się do dwóch wydarzeń ze swojego życia: wyrzucenia Cooke'a i jego zespołu z hotelu przeznaczonego tylko dla białych (I go to the movie and I go downtown/Somebody keep tellin me/ don't hang around) i tragicznej śmierci jego 18 syna (There have been times that I thought/I couldn't last for long). Historia pokazała, że słowa zawarte w tej piosence okazały się prorocze, a całkowitym ich dopełnieniem był wynik wyborów ostatnich wyborów prezydenckich w USA (piosenka ta była zresztą nieoficjalnym hymnem kampanii wyborczej Obamy). Na koniec cytat nowego prezydenta:

It's been a long time coming, but tonight, because of what we did on this day, in this election, at this defining moment, change has come to America.

czwartek, 22 stycznia 2009

John Legend - Everybody Knows

Dla odmiany nowość. Trzeci singiel z najnowszej płyty Johna Legenda "Evolver". Przyjemna i łatwo wpadająca w ucho piosenka.


Jaka to melodia (1)

Zaczynam nową serię postów: stare kawałki użyte przez producentów w współczesnej muzyce. Na dzień dobry coś łatwego:




Miłego zgadywania :)

środa, 21 stycznia 2009

Shaft (1971)

John Shaft jest czarnoskórym detektywem policji. Zajmuje się rozpracowaniem gangu Bumpy'ego, a potem czarnoskórych ekstremistów. Jednakże wkrótce będzie musiał współpracować i z jednymi, i z drugimi, gdyż przyjdzie mu się zmierzyć z mafią białych, która w celu podporządkowania sobie Harlemu porywa córkę Bumpy'ego...
Klasyka Blaxploitation. Plus oskar dla Isaaca Hayesa za muzykę (jako pierwszy czarnoskóry artysta w historii)


1 2 3 4 5 6 7
pass: www.peb.pl

Zielone Cebule :)


Booker T. Jones, Donald "Duck" Dunn, Al Jackson, Steve Cropper (w takiej kolejności na zdjęciu), czyli Booker T & The MG's w swoim największym hicie "Green Onions" z 1962 roku. Jeden z najbardziej znanych utworów instrumentalnych w historii muzyki soul.

wtorek, 20 stycznia 2009

O.V. Wright

Overton Vertis Wright. Swoją pierwszą prawdziwą notkę nie mogłem poświęcić nikomu innemu. Dla mnie jest to pełne uosobienie soulowego muzyka i najlepszy artysta, który kiedykolwiek stąpał to "tym łez padole". Willie Mitchell po jego śmierci powiedział: "When you gave O.V. Wright a song, the song belonged to him. Nobody would do it that way again. In fact, I think O.V. Wright was the greatest blues artist I've ever produced.". Urodził się 9.10.1939 r. w Leno, małej miejscowości pod Memphis. Swoją przygodę ze śpiewaniem rozpoczął już wieku 6 lat, podobnie jak wielu innych artystów, od śpiewania w kościele. Jako nastolatek śpiewał w wielu niezbyt znanych zespołach gospel, by w roku 1956 dołączyć do The Sunset Travelers, grupy dość znanej w tamtych czasach i okolicach. Pierwszym zarejestrowanym nagraniem jest "Sit Down And Rest A While", nagrane 16 maja 1957 r. w studiu lokalnego radia WDIA.

Sunset Travelers związali się z wytwórnią Peacock Records, pod skrzydłami której wydali kilka singli, między innymi "You Are Blessed":

Kariera artysty nagrywającego muzykę gospel nie przynosiła korzyści finansoych (Wright musiał pracować, m.in. jako śmieciarz) i O.V. coraz częściej myślał o rozpoczęciu kariery muzyka śpiewającego świecką muzykę. Pewnego dnia poznał Roosvelta Jamisona, pracownika szpitala w Memphis, wielkiego miłośnika muzyki soul, menadżera i autora piosenek. O.V. Wright nagrał m.in.
"That's How Strong My Love Is", piosenkę napisaną przez Jamisona. Pewnego wieczoru do drzwi Quintona Clauncha, właściciela Goldwax Records zapukali Roosevelt Jamison, O.V. Wright i James Carr (spodziewajcie się również notki o nim). Po przesłuchaniu dema właściciel wytwórni postanowił podpisać konratkt z obydwoma muzykami. Pierwszym, wydanym w 1964 roku roku singlem były piosenki There Goes My Used To Be - Strona A i That's How Strong My Love Is - Strona B. Otis Redding postanowił nagrać cover "That's How Strong My Love Is", co automatycznie przekreśliło szansę, by O.V. Wright odniósł z nią sukces.

Pierwszy singiel w Goldwax Records okazał się ostatnim. Właściciel Peacock Records pozwał Goldwax, twierdząc że kontrakt z Sunset Travelers jest również kontraktem z Wrightem i podlega on jego wytwórni. Obie strony zawarły ugodę, zgodnie z którą Goldwax zachował prawo do dwóch piosenek nagranych przez Wrighta, ale jego kontrakt z wytwórnią traci ważność. O.V. trafił do wytwórni Back Beat Records i rozpoczął współpracę z młodym producentem Willie Mitchelem, która jak się okazało, trwała do końca jego kariery. Pierwsze single dla nowej wytwórni zostały wydane na początku 1965 roku, były to energetyczny "I Don't Want To Sit Down" i melancholijna ballada "Can't Find True Love". Pierwszym nagraniem, które osiągnęło status złotej płyty i dotarło na listę Billboardu (4 miejsce) było "Eight Man And Four Woman" z 1967 roku.

Do końca lat 60. trwał najlepszy okres w karierze Wrighta, w czasie którego nagrał 15 singli i 2 LP. Współpraca z Mitchellem owocowała takimi genialnymi piosenkami jak "Ace Of Spades", "Nickel And A Nail", "Missing You" czy "What Did You Tell This Girl Of Mine".

Pierwsza połowa lat 70. to okres zmniejszonej aktywności Wrighta, głównie z powodu uzależnienia od narkotyków, które poważnie wpłyną na jego stan zdrowia i głos. Z ich powodu Wright trafił na pewnien czas do więzienia pod zarzutem posiadania nielegalnych substancji odurzających. Po odbyciu wyroku z pomocną dłonią wyszedł Willie Mitchell, w tym czasie już właściciel wytwórni Hi Records, który w 1976 podpisał kontrakt z Wrightem. Dla Hi Wright nagrał 4 płyty, lecz nie odniosły już one takiego sukcesu jak muzyka wydana przez Back Beat. Z powodu problemów zdrowotnych, które były konsekwencją uzależnienia od kokainy głos Wrighta bardzo się zmienił (m.in. stracił zęby z powodu narkotyków), a jego styl nie do końca pasował do gładkich, stonowanych, typowych dla Ala Greena brzmień komponowanych przez Mitchella.

W 1979 roku Wright przeszedł zawał serca, następnie operację na otwartym sercu i lekarze dali mu jedynie kilka lat życia. Kariera zatoczyła koło, Wright wrócił do muzyki gospel - ostatnią wydaną płytą to "4&20 Elders" z 1980 roku. 16 grudnia O.V. Wright zmarł na zawał serca w Mobile, Alabama.

Wright we wspomnieniach jest opisywany jako osoba bardzo wesoła, łagodna, perfekcjonista, który potrafił godzinami siedzieć w studiu i ćwiczyć własny głos, artysta który wręcz hipnotyzował publiczność podczas koncertów.