środa, 13 maja 2009

Welcome back!


Jak łatwo można było zauważyć, z powodu nieustannego braku czasu (praca, studia, ostatnio jeszcze juwenalia) częstotliwość pojawiania się nowych wpisów na blogu drastycznie spadła. Ale wczoraj w pracy doznałem olśnienia: jako że najwięcej wolnego czasu mam podczas pracy ( :D ), to czemu nie pożytkować go na pisanie notek. Mam nadzieję że dzięki temu uda mi się powrócić do zakładanej częstotliwości pojawiania się nowych wpisów.

To tyle tytułem wstępu/wyjaśnienia, przejdźmy do meritum.
Syl Johnson, bo o nim dziś spróbuję opowiedzieć, to kolejny obok wspominanych już nie raz w poprzednich notkach Alu Greenie, O.V. Wrightcie i Ann Pebbles artysta z wydającego w latach 70. przebój za przebojem Hi Records. Sylvester Thompson, bo tak naprawdę brzmiało imię i nazwisko bohatera dzisiejszego wpisu urodził się w 1936 roku w Holy Springs, Mississipi i od młodości zajmował się muzyką. Nie powinno to nikogo dziwić, zwłaszcza w obliczu faktu że dwaj starsi bracia Johnsona, Mac Thompson i Jimmy Johnson byli bluesowymi gitarzystami. W latach 50. Syl Johnson grał na gitarze i harmonicje u boku takich bluesowych sław jak Magic Sam, Billy Boy Arnold czy Howlin' Wolf. Swoją soulową przygodę z muzyką rozpoczął w połowie lat 60., początkowo w Federal Records, a następnie w chicagowskim Twinight. Z tego okresu pochodzą 2 fantastyczne kawałki: "It Is Because I'm Black" i "Concrete Reservation" opisujące odpowiednio dyskryminacyjne i socjalne problemy Afro-Amerykanów w tamtych czasach.


Współpracę z Willie Mitchellem i spółką rozpoczął w 1973 roku wydając album Back For A Taste of your love. Charakterystyczny głos Johnsona połączony z producenckim geniuszem Mitchella wsparty braćmi Hodges i Howardem Grimesem, czyli Hi Rythm Section przeistoczył się w kawał dobrego, charakterystycznego Southern Soulu. Mimo niezaprzeczalnej klasy i zdobycia pewnej popularności pan Johnson nigdy nie wyszedł cienia wielkiego kolegi z wytwórni, Ala Greena. Wydaje mi się że to właśnie on (oczywiście zupełnie niezamierzenie) niewspółmienego do skali talentu sukcesu komercyjnego Johnsona. Obaj nagrywali dość podobnie brzmiące piosenki, a przyćmić wielkiego Ala to rzecz praktycznie niewykonalna.


Po 5 udanych latach "związek" Johnsona z Hi Records rozpadł się. Artysta założył własną wytwórnię Shama, w której wydał 2 płyty. W roku 1985 postanowił zakończyć muzyczną karierę i otworzył własną sieć restauracji w Chicago.

W większości przypadków można by już było napisać kilka słów podsumowania i spokojnie zakończyć posta. Ale w 1992 roku stało się coś, czego nie można pominąć pisząc nawet tak skróconą i uproszczoną biografię Syla Johnsona. Mianowicie w tym oto roku Johnson odkrył, że jednej z jego piosenek ("Different Strokes") użyli m.in. Wu Tang Clan i Kool G rap. To odkrycie spowodowało po piewsze pozew sądowy o odszkodowanie w wysokości, bagatela 29 mln $ (oskarżeni zostali też inni raperzy i Michael Jackson) za nielegalne użycie części piosenki skomponowanej przez niego, a także skłoniło Johnsona do powrotu do muzyki. Niecałe 2 lata później ukazał się album "Back In The Game" nagranego ze starymi dobrymi znajomymi z Hi Rythm Section i Syleeną Johnson, piosenkarką R&B i aktorką (i również, jak nietrudno się domyślić jego córką).

Jako bonusik córka wykonująca jeden z większych przebojów ojca. Moim skromym zdaniem tata przekazał jej wiele dobrych genów, ale nie wszystkie ;)


PS. Niebawem zapowiadane od dawna nowe logo :)

2 komentarze:

  1. proszę o kontakt yahu70@gmail.com
    www.djsportal.com
    www.funky-lady.com
    editor

    OdpowiedzUsuń